poniedziałek, 30 września 2013

3.


"Niewidzialni goście"

Już pierwszej nocy King obudził się zlany zimnym potem. Coś przez ten cały czas nie pozwalało mu zapaść w spokojny, dziecięcy sen. Widział swoją babcię na tym paskudnym metalowym wózku zwiniętą w kokon i wystawiającą długi wężowy język. Sen był na tyle świeży, że mógł go z pamięci opisać ze wszystkimi detalami i odpowiednio intonując każde w nim wydarzenie. Pulchne chłopięce ręce trzęsły się ze strachu, a wysuszone gardło domagało się wody. King nigdy nie bał się ciemności, nigdy też nie wydawało mu się, że pod jego łóżkiem czyha na niego potwór, jednak coś było w tej babci, którą przyjęli do domu, że bał się wyjść z pokoju. Ośmieliło go światło dobiegające z korytarza. 
To na pewno mama albo tata, myślał z nadzieją samego siebie przekonując. To na pewno oni, gorączkowo wmawiał sobie robiąc drobne, ledwo słyszalne kroczki w stronę kuchni. Ale światło nie dobiegało z salonu, ale z samej góry domu, odbijało się i rozpraszało na schodach w górę. Na strych. Do pokoju babci. 
Co babcia robi o tej godzinie? Dlaczego nie śpi? 
Ciekawość wzięła nad chłopcem górę. Na palcach i zaciśniętymi ze strachu zębami wspiął się na półpiętro cały czas nasłuchując. Bał się, choć sam jeszcze nie wiedział czego. Słyszał głowy, z pewnością więcej niż dwa, skrzekliwe i nieprzyjazne, choć niezbyt głośne, więc musiał podejść do samych drzwi pokoju babci, by dosłyszeć więcej niż co drugie słowo. Drzwi były niedomknięte, ale bał się, że zaskrzypią, jeżeli spróbuje je uchylić jeszcze bardziej. Wylewała się z nich dziwna fioletowa poświata, trochę jakby mgła, ale mniej nieprzejrzysta. Rozmowy nie ustawały.
Czy babcia przyjmuje jakichś gości?
Postanowił zaryzykować. Przyległ do ściany prawym bokiem tak, że przez szparę między framugą a drzwiami widział część pokoju. Babcia siedziała sama, na wózku które wcześniej przyniósł jej ojciec Kinga. Odzywała się tylko co jakiś czas, a jednak trudno mu było rozpoznać jej głos wśród kilku innych bardzo podobnych, wśród piskliwych śmiechów, jakby ktoś jeździł paznokciami po szkolnej tablicy. Chłopiec zmrużył oczy, aby dostrzec kogoś więcej poza babcią, ale nikogo poza nią nie było na strychu, kto by z nią rozmawiał. A może to tylko jemu, zaspanemu chłopcu, rzuciło się na oczy? Może to przez to światło? A może... Czyżby goście babci byli niewidzialni?
Zaschło mu w gardle jeszcze bardziej. 
Na pewno to wszystko mu się śni. To tylko starsza pani pomijająca herbatę. Miała ciężką podróż, przyjechała pod wieczór, więc filiżanka herbaty jest zrozumiała. King wytrzeszczył oczy. Dlaczego herbaciany serwis, który nad ranem znalazła Missy, lata w powietrzu jak zaczarowany? A może nie jest zaczarowany? Może babcia częstuje herbatą niewidzialnych gości?
To głupstwo, myślał King, to musi być sen, innej opcji nie ma. 
Już chciał cofnąć się na schody i wrócić do swojego pokoju przekonując samego siebie, że to co widział było kolejnym koszmarem, kiedy drzwi otworzyły się bez najcichszego skrzypnięcia. Zamarł w bezruchu, dobrze pamiętając słowa mamy, aby być dobrym dla babci, nie zamęczać jej. Ale głos, który z siebie wydała postać na wózku był wesoły, choć nadal cichy i dość wysoki.
- Chodź do mnie, mój mały przyjacielu.
Ton jej głosu mógł wskazywać na to, że była zła na wnuka; chciała zwabić go do siebie i zbić go swoją laską jak pasem bije się niegrzeczne dzieci. Jednak on jak zaczarowany, przekroczył próg osobliwego pokoju. Dalej się bał, ale teraz strach w dużej mierze ustąpił dziwnej fascynacji latającymi spodkami i filiżankami. 
Babcia kiwnęła na niego, by usiadł jej na kolanach, więc zrobił to bez mrugnięcia okiem. Być może bał się, że coś mu umknie, że wydarzy się jakieś inne paranormalne zjawisko, oczywiście poza samoistnie unoszącymi się w powietrzu przedmiotami. Oczy miał jak dwie monety, tak szeroko je otworzył, choć czuł się odrobinę senny.
- Posłuchaj mnie teraz - odezwała się starucha, choć brzmiała, jakby każdy dźwięk wydobyty z jej krtani sprawiał jej ból. - Zapomnisz o wszystkim, co teraz zobaczyłeś. Ten dom nazywa się sekretem Amona. Chciałabym, abyś teraz już szedł spać. Nic nie zobaczyłeś.
King pokiwał głową twierdząco i dalej jak zahipnotyzowany zszedł na piętro do swojego pokoju. Położył się do łóżka dalej nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczył i nie rozumiejąc tego, co usłyszał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz